Adama
poznałam parę lat temu podczas wakacji u Cioci w Niemczech. Był starszy
ode mnie o siedem lat i od pierwszego wejrzenia zafascynował mnie swoją
postawą mężczyzny spokojnego, ułożonego jakże zaradnego i pełnym
poczucia humoru. Dla młodej dwudziestoletniej biednej dziewczyny z
Polski taki ktoś był wyśnionym księciem, ale popłakiwałam tylko we
snach i jako dobrze wychowana, skromna dziewczyna nigdy nie zrobiłam
niczego w kierunku ukazania moich uczuć. Najwidoczniej los połączył nas
już dużo wcześniej bo Adam nie mógł obronić się od strzały amora i
przed końcem wakacji byliśmy zakochani jak Romeo i Julia. Mimo
ogromnego uczucia nie zgodziłam się na współżycie za co potem bardzo
mnie cenił i był dumny, że zapoznał tak porządną dziewczynę . Ja i moje
trzy siostry byłyśmy wychowywane przez bogobojną matkę i babcię, które
wpajały nam, że skromność, czystość i dobroć pomogą nam w szczęśliwym
życiu i tak też się stało w historii mojego małżeństwa kiedy to z bólem
całej duszy opuszczałam Adama wracając do ojczyzny gdzie czekała na
mnie rodzina, nauka na wymarzonych studiach i praca. Mój ukochany
próbował mnie przekonywać, abym została w lepszym kraju, ale ja również
zostałam wychowana na patriotkę i Polski nie opuściłam. Miłość jednak
jest najsilniejszym i przeniosła serce Adama z powrotem na ojczyznę
gdzie powrócił z ?wielkiej emigracji?. Było mu łatwo bo miał rodzinę na
Śląsku a wyemigrował z matką gdy miał sześć lat.
Ślub braliśmy w pięknym starym kościele w Gdańsku, było ponad setka
gości, w podróż poślubną wyjechaliśmy do Grecji, Adam kupił małe
mieszkanie ale planowaliśmy budowę własnego domu, ja pracowałam jako
urzędnik, pozostał mi rok do magisterki, a mój mąż postanowił otworzyć
firmę poligraficzną. Znał się na tym bo miał za sobą lata praktyki, a
przez znajomości w Niemczech mógł założyć spółkę międzynarodową, co
jednak wiązało się z częstymi wyjazdami do Niemiec, ale mieliśmy do
siebie całkowite zaufanie i było nam naprawdę jak w bajce do czego
przyczynił się nasz nowonarodzony synek.
Widziałam jak daję szczęście Adamowi jaki jest dumny ze swojej pięknej,
pracowitej i przede wszystkim(jak to zawsze podkreślał) porządnej żony.
To prawda: nie paliłam, nie piłam, nie chodziłam nawet na spotkania z
koleżankami bo wydawało to mi się wtedy niesprawiedliwe, że ja pójdę
się bawić, podczas gdy mój maż ciężko pracuje, ale niestety diabeł
czyha na słabe dusze i dałam się podkusić modzie i nowoczesności i
któregoś dnia, gdy Adam był w delegacji przyjęłam zaproszenie na
wieczór panieński mojej najmłodszej siostry. Oczywiście
jakim był klub nocny z grupą tańczących i rozbierających się młodych
mężczyzn. Musiałam coś przeczuwać bo po raz pierwszy zataiłam coś przed
mężem obawiając się jego reakcji, był zawsze przeciwny życiu
rozrywkowym kobiet, więc podczas wieczornej rozmowy telefonicznej
ukryłam przed nim ten fakt i złamałam tym swoje święte zasady, za co
oczywiście los mnie potem soczyście wynagrodził. Teraz wiem, że gdybym
opowiedziała mu całą prawdę sprawa nie nabrałaby takich dramatycznych
obrotów.
Musiałam być chyba mocno zgłodniała wrażeń i rozrywki, bo po
początkowemu oburzeniu na widok męskiego striptizu, przeszłam w stan
zaciekawienia, a po wypiciu paru drinków w stan euforii. Nie wiem jakim
cudem pozwoliłam wyciągnąć się na parkiet jednemu z odzianych tylko w
obcisłe slipy mężczyzn/nie i odbyć tam z nim wyuzdane tańce erotyczne i
pozwalając mu na kierowanie moich dłoni nawet pod swoje majtki. Cała
widownia szalała moje siostry zwijały się ze śmiechu a ja byłam gwiazdą
wieczoru. Nikt wtedy nie zwracał uwagi na to, że jakieś dwie dziewczyny
robią mi zdjęcia. Nie muszę chyba pisać jak czułam się następnego dnia,
cały dzień miałam olbrzymiego kaca moralnego jak i zarówno pierwszego w
swoim życiu kaca fizycznego. Nie mogłam się pozbierać, czułam się jak
największy zbrodniarz świata, nawet nie mogłam spojrzeć dziecku w oczy
więc wymówiłam się chorobą, aby nie odbierać go jeszcze od mamy. Za dwa
dni wrócił Adam, a ja ciągle nie mogłam odnaleźć równowagi psychicznej,
pod groźbą zbiorowego morderstwa zabroniłam siostrom i koleżankom
wspominania na temat mojego wyczynu. Próbowałam być nadal potulną i
przykładną żoną ale coś mnie tamowało od środka, byłam oschła i
tłumaczyłam to wymyśloną chorobą. Ja, brzydząca się kłamstwem pobożna
kobieta, zaczęłam oszukiwać mojego ?ślubnego? i dałam się pociągnąć i
popłynęłam z nurtem kłamstw. Na szczęście Adam wyjechał szybko zawieźć
jakąś przesyłkę i mogłam znowu dochodzić do równowagi, byłam u
spowiedzi dostałam rozgrzeszenie od Boga, ale niestety rozgrzeszenia od
męża nie dostałam. Wrócił po dwóch dniach, czerwony ze złości z
kolorową gazetą w ręku. Wtedy to pomyślałam, że wyszłam za demona. Jego
krzyki nie ucichły przez następne dwa dni, a ja też mu wtórowałam,
chciałam aby zrozumiał moje postępowanie, przecież nie stało się nic
tak strasznego, ale dla mojego męża runął cały jego świat, wizerunek
jego świętej żony przekształcił się w obraz rozpusty, pijaństwa i
totalnej demoralizacji.
O przekorny losie!Uczono mnie, że za każde zło wyrządzone komuś
przyjdzie mi zapłacić, ale nigdy nie przypuszczałam, że w tak bolesny
sposób.Adam jechał do Niemiec z czasopismami reklamującymi rozrywki na
wybrzeżu i gdy jego współpracownik pokazał mu artykuł o zgłodniałych
kobietach obłapiających nagich facetów spojrzał z obrzydzeniem na te
nierządnice.....i zbladł. Wiem, że przeżył szok, że powinnam mu
opowiedzieć o tym, ale nigdy bym nie przypuszczała, że jakieś
nowo powstałe wydawnictwo zrobi nielegalne zdjęcia w nocnym klubie i
wydrukuje je bez pozwolenia. Wiem, że mogłabym dochodzić odszkodowanie,
ale ja straciłam moją rodzinę i spokój przez własną głupotę.
Nie wytrzymałam obelg Adama, nie potrafił mi wybaczyć tego, wbrew
pozorom, błahego występku, dni mijały, a jego stan nie, zaczął mnie
nawet wyzywać od najgorszych i wtedy nie wytrzymałam, nie mogłam
pozwolić na to, aby poniżał mnie własny mąż, za odrobinę szaleństwa.
Odeszłam z małą walizką, zabierając najpotrzebniejsze rzeczy synka
pozostawiając milczącego męża. Nie powiedział ani słowa, był chyba zbyt
zdziwiony, że jego potulna żoneczka go opuściła, ale ja nie mogłam
pozwolić samej sobie na takie obelgi i takie traktowanie.
W tamtej
chwili dziękowałam mojej mamie za wychowanie w poczuciu własnej
niezależności, dzięki niej wiedziałam, że nic nie da kobiecie większej
niezależności niż własna, choć marna pensja. Podjęłam dalej pracę, mama
wychowywała mego syna, a o Adamie słuch zaginął. Nawet nie rozpaczałam,
zaczęłam żyć normalnym
Trybem, spotykać się ze znajomymi, tylko czasami serce zabolało, że książę też okazał się zwykłym facetem.
Na szczęście odpokutowałam swój czyn, a mój mąż zrozumiał, że jestem
tylko zwykłą kobietą, bo wrócił po trzech miesiącach, stanął w drzwiach
im powiedział tylko: przepraszam, a ja to zrozumiałam. Nie było łatwo
zapomnieć, mi jego obelg, a jemu mojego wieczoru w klubie, ale krok po
kroku wróciliśmy do normalności, choć nie było tak jak przedtem.
Bajka się skończyła, król stał się pracującymi wymagającym mężem, a
królewna prostą babą, która lubi wyjść czasami bez męża. Czar prysnął,
ale nadal się kochamy, ale na pewno mówimy sobie całą prawdę, choćby
najgorszą, bo mam nauczkę, jak to z głupiego wyjścia na imprezę omal
nie straciłam męża.Teraz wiem,że nie należy oszukiwać, nawet w
błahostkach, bo kłamstwo ma bardzo krótkie nogi i zawsze wyjdzie na
jaw, prędzej czy później i będziemy musieli za to zapłacić!
Historia prawdziwa, wysłuchana, a wręcz wypłakana w rękaw.